Strona Główna| Program| Władze| Oddziały| BT Kalinka| Centrum Promocji| Komisje| Partnerzy| Aktualności| Galeria| Sprawy Wschodnie

Rozmowa ze Światosławem Bełzą, Prezesem Stowarzyszenia Współpracy Kulturalnej i Ekonomicznej z Polską


Muzyka i poezja przed polityką

 

- Panie Prezesie, niedawno na Kremlu prezydent Rosji Władimir Putin wyraził Panu uznanie za wybitny wkład w rozwój kultury. Proszę przyjąć moje gratulacje.

- Dziękuję. Miło mi, że mimo odległości dzielących nasze kraje, przyjaciele wiedzą o tym wydarzeniu. Ze swojej strony życzę redakcji czasopisma “Sprawy Wschodnie” sukcesów w zaznajamianiu polskiej społeczności z wydarzeniami i faktami dotyczącymi życia społecznego, politycznego i kulturalnego krajów na wschód od Bugu, co naturalnie będzie sprzyjało wzajemnemu zrozumieniu między narodami.
Jednocześnie gratuluję kierownictwu Stowarzyszenia Współpracy Polska-Wschód, przede wszystkim jego Prezesowi Stefanowi Nawrotowi wydania czasopisma, co pozwoli w znacznym stopniu rozszerzyć informacyjne możliwości Stowarzyszenia i tym samym zaspokoić zainteresowanie znacznej części Polaków życiem i działalnością narodów tak Rosji, jak innych niepodległych państw, byłych republik ZSRR.

- Panie Prezesie, prowadzi Pan poważną działalność naukową w dziedzinie literaturoznawstwa. Szeroko znana jest również Pana działalność dziennikarska. Jest Pan także popularnym promotorem programów kulturalnych w telewizji. Jak Panu udaje się łączyć te obowiązki z działalnością w Stowarzyszeniu?

- Na konferencji sprawozdawczej naszej organizacji, która rok temu odbyła się w Moskwie, rosyjscy przyjaciele Polski zrobili mi ten zaszczyt. Stanowisko prezesa Stowarzyszenia odbieram jako logiczne kontynuowanie tradycji rodzinnej. Mój ojciec, Igor Bełza, do ostatnich swoich dni był oddanym stronnikiem idei przyjaźni i wzajemnego zrozumienia między naszymi narodami. Mimo że ojciec był obciążony działalnością naukową, zawsze znajdował czas żeby służyć rozwojowi związków kulturalnych z Polską. Jedna z jego inicjatyw – popularyzowanie w Rosji twórczości Fryderyka Chopina rozwija się również w czasach obecnych. Powstała w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku przy Towarzystwie Przyjaźni Radziecko-Polskiej sekcja Chopinowska, gdzie ojciec występował z odczytami i zapraszał muzyków polskich i rosyjskich do wystąpień koncertowych, obecnie przekształciła się w Moskiewskie Stowarzyszenie Chopinowskie, które działa aktywnie, m.in. zorganizowało już pięć Międzynarodowych Konkursów Młodych Pianistów. A więc nie wypada mi pozostawać z dala od takiej szlachetnej sprawy, za jaką uważam polsko-rosyjską współpracę kulturalną. Niestety, człowiek jest ograniczony ramami czasowymi. Chce się zrobić wiele, ale na wszystko brakuje czasu.
Mój los jest w znacznej mierze lżejszy dzięki temu, że w naszym Zarządzie ukształtował się mocny zespół zwolenników tych samych poglądów. Członkowie zespołu umiejętnie wyk-nują zlecone im zadania, a w razie potrzeby mogą skutecznie mnie wesprzeć. Sprawami organizacyjnymi zajmują się wiceprezesi - Nina Morozowa i Stanisław Książek. Skutecznie wykorzystują w swojej pracy bogate doświadczenie nabyte podczas długoletniej pracy na rzecz rozwoju współpracy z Polską, mianowicie podczas pełnienia funkcji dyrektorów Rosyjskiego Ośrodka Nauki i Kultury w Warszawie. Sprawami naukowymi i humanistycznymi zajmuje się także znany w Polsce doktor filologii Wiktor Choriew. Jest weteranem Stowarzyszenia, od wielu lat niesie na barkach ciężar obowiązków wiceprezesa. Kwestiami informacyjnymi w naszym Stowarzyszeniu zajmuje się także szeroko znany w Polsce dziennikarz Aleksander Potiomkin. A więc z taką drużyną czuję się całkiem komfortowo.
Na razie nie możemy się pochwalić nawet niewielkimi sukcesami w takiej sprawie, jak poparcie współpracy ekonomicznej naszych krajów. Stowarzyszenie poszukuje własnej niszy w tej dziedzinie. Mamy nadzieję, że wiele pożytecznego w tym zakresie może zrobić wybrany do kierownictwa naszej organizacji Nikołaj Zachmatow Przedstawiciel Handlowy Rosji w Polsce.

- Stosunki między naszymi krajami są ostatnio dość napięte i, delikatnie mówiąc, dalekie od interesów zwykłych Polaków i Rosjan. Jak w takiej sytuacji działa Stowarzyszenie współpracy z Polską, jakie ma trudności?

- Gdy wkrótce po wyborach w naszej organizacji zadzwonił korespondent „Życia Warszawy” i zapytał: Jak to jest w tych czasach być prezesem stowarzyszenia przyjaciół Polski? odpowiedziałem, że prawdopodobnie jest to łatwiej, niż być teraz prezesem stowarzyszenia przyjaciół Rosji w Polsce. Mówiąc to miałem na myśli, że Polska w oczach Rosjan nadal jest otoczona pewną romantyczną aurą. Co więcej, nasza działalność ma poparcie ze strony wielu ważnych organizacji państwowych. Wśród nich Duma Państwowa Federacji Rosyjskiej, władze Moskwy, Rosyjska Asocjacja Współpracy Międzynarodowej. W naszym Stowarzyszeniu pracują liczni deputowani Zgromadzenia Federalnego i samorządów regionalnych.
Teraz Rosjanie więcej słyszą o Polsce w związku z takimi zamiarami jak ulokowanie w Polsce części amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej i usunięcie pomnika żołnierzy Armii Radzieckiej w Katowicach. Co tu ukrywać, te wiadomości nie sprzyjają kształtowaniu pozytywnego wizerunku Polski w świadomości ludzi, zwłaszcza tych w wieku starszym. Pamiętam, jak przeżywała Maja Koniewa – córka marszałka i wielki przyjaciel Polski - gdy w Krakowie został usunięty pomnik jej sławnego ojca, który, zresztą jak i mój ojciec, był założycielem Towarzystwa Przyjaźni Radziecko-Polskiej. Wiadomość o zamiarze zdemontowania pomnika żołnierzy radzieckich w Katowicach poruszyła opinię publiczną w naszym kraju. Oburzeni byli zwłaszcza weterani wojny, którzy pamiętają manewr dokonany pod komendą generała armii Iwana Korownikowa, który pozwolił wypędzić faszystów z Górnego Śląska i zachować w całości kopalnie węgla kamiennego. Niepokoi Rosjan także niebagatelne pytanie: Po co stwarzać atmosferę napięcia między naszymi narodami spowodowaną świadomością, że rakiety z obu stron będą wycelowane w terytoria, na których żyją?
To wszystko spowodowało, że Rosjanie częściej niż poprzednio zaczęli się interesować zagadnieniami z historii stosunków rosyjsko-polskich, które zwykle są określane jako „białe plamy”. Wiemy, że Polaków bardzo boleśnie dotknęła decyzja ustanowienia nowego święta – 4 listopada – jako Dnia wyzwolenia Rosji od polskich okupantów. Rosyjska społeczność, w tym również my wszyscy, przekonywaliśmy władzę, żeby tego nie robić. Przecież miną lata i tak czy inaczej trzeba będzie się pogodzić: sąsiedzi nie mogą wiecznie żyć w kłótni. A więc żeby później nie rumienić się ze wstydu i nie wykręcać, lepiej wykazać mądrość i nie pozwolić, by emocje wepchnęły nas w ślepą uliczkę. Dlatego to święto, znamionujące zakończenie „smutnych czasów” siedemnastego stulecia, otrzymało nazwę Święta Jedności Rosji.
Na początku nikogo w Rosji nie poruszyła data 15 sierpnia, która pojawiła się w polskim kalendarzu jako święto upamiętniające rozgromienie Armii Czerwonej nad Wisłą podczas wojny radziecko-polskiej. Ale w ostatnich czasach coraz częściej pojawiają się pytania o losy 130 tysięcy czerwonoarmistów wziętych do niewoli w bojach 1920-1921 r. Nikogo już nie zadowalają zdawkowe, powierzchowne artykuły polskich dziennikarzy na ten temat. Ludzie chcą znać prawdę wynikającą z autentycznych dokumentów. Są świadectwa, m.in. w polskich archiwach, że losy tych jeńców wojennych były tragiczne. Ktoś może uważać, że byli to bolszewicy, a więc nie ma czego żałować. Oczywiście, byli wśród nich również komisarze-bolszewicy. Ale w większości czerwonoarmiści to byli młodzi chłopcy – robotnicy, rolnicy, uczniowie.
Nie chciałem wspominać o tych smutnych stronach naszej historii. Ale nie wolno o nich milczeć, ponieważ tak tragedia katyńska, jak również tragedia po „cudzie nad Wisłą” obarczają sumienie obu narodów. I dotąd dopóki nie nastąpi świecki lub kościelny akt skruchy, jad zwątpienia i przesądy będą osłabiać nasze dążenia do budowy dobrosąsiedzkich stosunków.

- To wszystko budzi smutne refleksje. Czyżby polityka była w stanie wymazać z pamięci ludzi uczucia przyjaźni i sympatii?

- Jeśli bez przerwy będzie się oddziaływać na świadomość ludzi negatywną informacją i wpajać wrogie nastawienia, to owszem, jest w stanie. I wtedy wątpię, by głos działaczy stowarzyszeń przyjaźni został usłyszany. Na szczęście, Rosjanie nie tracą nadziei na lepsze i demonstrują swoją gotowość przekazywania młodemu pokoleniu pięknych tradycji kulturalnych i humanistycznych więzi z Polską i Polakami. Przytoczę jeden z przykładów. Wiosną ubiegłego roku nasze Stowarzyszenie wzięło udział w odsłonięciu tablicy pamiątkowej na budynku w Rożdiestwienskim Zaułku, która upamiętnia pobyt tam wybitnego polskiego kompozytora Henryka Wieniawskiego.
Nie mogę nie wspomnieć jeszcze o jednym zrywie duszy i serca. W Moskwie mieszka artystka malarz Irina Zagoworczewa. Podzieliła się ona z nami swoimi planami stworzenia serii obrazów poświęconych Annie German. Moi koledzy ze Stowarzyszenia udzielili jej niezbędnej pomocy, pracownicy Rosyjskiego Ośrodka Nauki i Kultury zapoznali ją z mężem i synem śpiewaczki. To wszystko pozwoliło artystce zrealizować jej plany i wkrótce w Domu Rządu Rosji odbędzie się otwarcie wystawy. I kolejny przykład. We współpracy Sankt-Petersburgskiego Konserwatorium i Warszawskiej Akademii Muzyki im. Fryderyka Chopina powstaje polsko-rosyjska orkiestra młodzieżowa. Muzyka i poezja „idą” przed polityką.
Przykładów można przytoczyć mnóstwo. Ich istota jest jedna: wzajemna potrzeba duchowych kontaktów Rosjan i Polaków jest bardzo silna i nie wolno dopuścić, by to pragnienie zostało zniszczone.

- Co Pana zdaniem powinny zrobić nasze stowarzyszenia, by tak się nie stało?

- Jestem daleki od twierdzenia, że nasze stowarzyszenia mogą zmienić tonację i charakter stosunków rosyjsko-polskich. Ale są one w stanie podtrzymywać na pewnym poziomie stopień zaufania w stosunkach międzyludzkich. Dlatego jesteśmy bardzo zainteresowani rozwojem kontaktów ze Stowarzyszeniem Współpracy Polska-Wschód i Polska-Rosja. Jestem rad, że z naszym przyjacielem i kolegą Stefanem Nawrotem jednakowo rozumiemy potrzebę takich kontaktów. Potwierdziło się to szczególnie podczas Kongresu Stowarzyszenia Współpracy Polska-Wschód, który odbył się w październiku ubiegłego roku. Nina Morozowa i Stanisław Książek, którzy brali udział w Kongresie w charakterze gości, przeprowadzili konsultacje dotyczące głównych kierunków współpracy. A więc optymizmu mamy pod dostatkiem, nie brakuje nam też chęci by działać jeszcze pełniej i ciekawiej na rzecz dobrego sąsiedztwa i przyjaźni miedzy narodami Rosji i Polski.
Uważam, że szerzeniu współpracy kulturalnej między Rosją i Polską, między wszystkimi narodami słowiańskimi, będzie sprzyjał Międzynarodowy Fundusz „Forum Słowiańskich Kultur”, którego inicjatorem jest Słowenia. W planach Forum jest wiele interesującego i jestem pewien, że Polska jako kraj wielkiej słowiańskiej kultury nie pozostanie na uboczu.
Korzystając z tak pięknej możliwości, chcę życzyć Czytelnikom Waszej gazety szczęścia, zdrowia, pomyślności i optymizmu.

Rozmawiała: n.m.
Tłumaczenie z języka rosyjskiego: Tamara Maciejak