Strona Główna| Program| Władze| Oddziały| BT Kalinka| Centrum Promocji| Komisje| Partnerzy| Aktualności| Galeria| Sprawy Wschodnie

Obfita oferta Białorusi

Sto procent rok po roku

Jeśli jedna strona przedstawia swoje propozycje, a druga jest gotowa do podjęcia rozmów to znaczy, że szansa na handlowy sukces jest prawie pewna. W kontaktach gospodarczych między Polską i Białorusią taki sukces jest udziałem przedsiębiorstw po obu stronach granicy. Chwalą się więc tym sukcesem z taką samą satysfakcją i Polacy i Białorusini, a niektórzy – też po obu stronach granicy – są skłonni wzrost wzajemnych obrotów mierzyć w skali rekordów. I jedni i drudzy mają na myśli to samo: czterokrotny wzrost wymiany handlowej zaledwie w ciągu czterech lat.

Imponujące tempo wzrostu wzajemnych kontaktów polsko-białoruskich ma dużą szansę na dalsze przedłużenie trwającej od czterech lat koniunktury. Niedawno, bo w ostatnich dniach czerwca takie właśnie opinie prezentowali ministrowie białoruskiego i polskiego rządu podczas spotkań z przedsiębiorcami na terenie Wystawy Gospodarczej Republiki Białorusi otwartej w Warszawie. Zgodne przekonanie obu stron i pewność, że obecne tempo nawiązywania kontaktów handlowych to dopiero początek w rozwoju relacji gospodarczych wynika z bardzo zbliżonej oceny obecnej sytuacji. Otóż białorusko-polskie obroty towarowe wzrosły w ciągu czterech lat blisko 4-krotnie, ale ich wartość nie jest imponująca, bo sięgnęła w końcu ubiegłego roku dopiero 2,3 mld dolarów.

Wartość obrotów towarowych w tych latach przedstawiały się następująco:

2002 r. – 492,9 mln dolarów
2003 r. – 782,7 mln dolarów
2004 r. – 1,2 mld dolarów
2005 r. – 1,4 mld dolarów
2006 r. – 2,3 mld dolarów

Tempo, czy jak kto woli dynamika kontaktów gospodarczych jest więc rzeczywiście duża, ale wartość wymiany nie oddaje możliwości obu gospodarek. Stąd też przekonanie, że obecny stan stosunków gospodarczych to nie szczyt możliwości, lecz zapowiedź znacznie szerszych kontaktów już w nieodległej przyszłości, co wcale nie znaczy, że z podobnym optymizmem można się było spotkać jeszcze 2-3 lata wcześniej. Szansą białoruskiej gospodarki jest eksport. Do Warszawy zjechało więc ponad 100 największych eksporterów prezentujących produkty przemysłu motoryzacyjnego, chemicznego, branży budowlanej, przemysłowej czy spożywczej. Spotkanie się w pół drogi z tą propozycją potwierdziła polska oferta zgłoszona przez przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki: Polska jest bardzo zainteresowana współpracą z branżą chemiczną, w dziedzinie bankowości i oczywiście z przedsiębiorstwami branży budowlanej. Oczywiście, bo przed Polską piłkarskie Mistrzostwa Europy – Euro 2012. Białorusini wiedzą o polskich potrzebach związanych z tym wydarzeniem i przedstawiają swoje możliwości proponując sprzęt dla techniki drogowej oraz zestaw materiałów budowlanych. Przykładem może być firma AMKODOR, która jest producentem m.in. specjalistycznych urządzeń do budowy dróg i lotnisk oraz maszyn budowlanych. Liczymy na zawarcie w Polsce dobrych kontraktów, jesteśmy dobrze przygotowani do ich realizacji, a do tego konkurencyjni cenowo – mówi szef firmy Aleksandr Szakutin. Jednak dzisiaj, mimo intensywnych rozmów prowadzonych przy okazji Wystawy, trudno byłoby ocenić, na jakie kontrakty budowlane, wspierające polskie przygotowania do Euro, można liczyć. Paweł Łatuszko, ambasador Białorusi w Polsce, patronujący spotkaniu ministrów budownictwa Polski i Białorusi, przypomniał, że potrzeby budowlane w obu krajach są duże, ponieważ po obu stronach granicy mamy boom budowlany, są jednak możliwości większych dostaw do Polski stali, różnych materiałów budowlanych i drewna.
Ale gdy chodzi o jeden z podstawowych materiałów budowlanych – cement – to, jak wynikało z wypowiedzi białoruskiego ministra, na większe zakupy można by liczyć dopiero w 2010 r., bo wtedy nowe cementownie wyprodukują tyle, że Białoruś będzie mogła eksportować ten materiał budowlany i do Polski i na Ukrainę. Polski minister budownictwa całą nadzieję pokłada – jak powiedział – we współpracy między firmami, bo rząd ma tylko stwarzać warunki, żeby firmy mogły współpracować. Polska będzie potrzebowała 24 mln ton cementu, a produkujemy połowę tej ilości.
Nawiązywanie współpracy w tej branży może więc nie być tak owocne jak oczekiwałaby storna polska, szczególnie jeśli polskie firmy zbyt długo będą czekały na nowe ustawy, które dadzą im prawo do zawierania kontraktów na inwestycje związane z przygotowaniami do Euro 2012. Najważniejsza z nich dotyczy ustalenia zasad partnerstwa publiczno-prywatnego. A boom inwestycyjny rozkręca się nie tylko w Polsce, na Ukrainie i na Białorusi, ale także w Rosji, gdzie białoruskie firmy już budują, w tym także w Moskwie i Sankt Petersburgu i firmy budowlane wszędzie tam mogą liczyć na dobre kontrakty.
Na białoruskiej koniunkturze budowlanej zamierzają jednak skorzystać także…polskie firmy. Chodzi przede wszystkim o tamtejsze budownictwo mieszkaniowe i materiały potrzebne do wykańczania mieszkań. Ten rodzaj materiałów, w tym terakoty, glazury, wyposażenie łazienek, różne kleje i tynki mają dobrą markę na tamtejszym rynku i ze względu na jakość i na niższe ceny w porównaniu z produktami firm włoskich czy hiszpańskich.
Branża budowlana nie jest jednak jedyną oferującą duże możliwości współpracy handlowej. Białoruscy producenci wielu innych branż są pewni jakości swoich wyrobów chemicznych, spożywczych, farmaceutyków, elektroniki, traktorów, samochodów ciężarowych i autobusów. Jeśli chodzi o pojazdy, ich niezaprzeczalnym, wielkim atutem są ceny niższe od tych na polskim rynku o 30 do nawet 40 procent. Rynek białoruski, mimo dużego przyspieszenia w ostatnich 3-4 latach, jest obszarem ciągle mało rozpoznanym przez polskie firmy, na pewno znacznie mniej niż rynek ukraiński. Na tym ostatnim rynku część polskich firm straciła jednak z upływem lat swoją znacząca pozycję trwając przy eksporcie i nie decydując się na inwestycje. Na Białoruś, podobnie jak na Ukrainę przed kilkoma laty, zaczyna napływać zagraniczny kapitał. Za kilka lat inwestowanie w najbardziej rynkowe branże może być już znacznie trudniejsze niż obecnie. A inwestowanie, poza utrwaleniem pozycji firmy na rynku, a szczególnie w specjalnych strefach ekonomicznych, ma i tę cenną zaletę, że zwiększa możliwość eksportu bez cła wyprodukowanych tam towarów na rynek rosyjski. Wartość polskich inwestycji na Białorusi wynosi 157 mln dolarów. Podobnie jak w wymianie towarowej obiecująca jest raczej dynamika, a nie wartość - w ubiegłym roku tempo inwestowania wzrosło dwukrotnie.
Izabella Wajszczuk