Strona Główna| Program| Władze| Oddziały| BT Kalinka| Centrum Promocji| Komisje| Partnerzy| Aktualności| Galeria| Sprawy Wschodnie

Polskie firmy na Białorusi

Praktyka nie zawsze nadąża za intencjami

W opiniach polskich przedsiębiorców prowadzących interesy gospodarcze z firmami białoruskimi stosunkowo łatwo można wyodrębnić dwa nurty. Jeden z nich utrzymany jest w tonie zdecydowanie optymistycznym, gdy ocenie poddawane są już nawiązane bezpośrednie kontakty z partnerem, drugi rzeczowy, w tym także krytyczny, gdy mowa o drodze administracyjno-biurokratycznej, którą trzeba pokonać. A bywa, że droga już pokonana okazuje się znienacka jednak nie zakończona. Potrzebny jest jeszcze jeden dokument, zezwolenie czy pozwolenie.

Mimo różnych przeszkód i progów ustawianych przed przedsiębiorcami polskimi i białoruskimi podejmującymi dwustronne kontakty handlowe, współpraca wzajemna rozwija się w bardzo dobrym tempie. Zarówno strona polska jak i białoruska w oficjalnych wystąpieniach odwołują się przede wszystkim do ostatnich czterech lat współpracy gospodarczej, ponieważ są to lata, w których wartość wymiany handlowej podwajała się z roku na rok, osiągając w ubiegłym roku blisko 2,4 mld dolarów. Jak na możliwości gospodarcze firm w obu krajach nie jest to jednak wartość imponująca, ale – jak podkreślają przedsiębiorcy – jest to jasny, bo policzalny dowód na to, że obydwie gospodarki mają sobie sporo do zaoferowania. Zdaniem jednego z właścicieli polskiej firmy wynika z tego także i taka prawda o życiu, że nadbudowa sobie, a baza sobie.
Nasza redakcja przeprowadziła wiele rozmów z właścicielami lub przedstawicielami polskich firm działających już od kilku lat na białoruskim rynku, rozpoczynających współpracę lub będących dopiero na etapie nawiązywania kontaktów, badania możliwości i warunków panujących na tamtejszym rynku (niektóre z zebranych opinii przedstawiamy obok). Poza dobrymi kontaktami z bezpośrednim partnerem handlowym (co dla niektórych było zaskoczeniem) i niemiłym zderzeniem z rzeczywistością – mimo rodzimych, polskich doświadczeń - że konieczne jest zebranie aż tak wielu różnych dokumentów, pojawiały się i takie konstatacje, że sam rynek jest trudniejszy niż wcześniej sądzili.
A chodzi o konkurencję. Na Białoruś dotarły już firmy chińskie różnych specjalności czy tureckie z tekstyliami, a konkurowanie z takimi firmami ceną jest praktycznie niemożliwe, pozostaje oczywiście jakość, ale za jakość trzeba płacić więcej, a konsument, nie tylko na Białorusi, wysokich cen nie lubi. Wrażenia są więc podobne do tych, o których mówią przedsiębiorcy polscy angażujący się na Ukrainie.
Najlepszym wyjściem w takiej sytuacji byłyby inwestycje, najlepiej w którejś ze specjalnych stref ekonomicznych, ale – jak powiedział nam jeden z mniejszych polskich eksporterów – jest to zabawa dla dużych i bogatych, nawet nie dla średnich, nie mówiąc już o małych. Dla takich firm szansa na Białorusi, podobnie jak na innych zagranicznych rynkach, jest zawsze taka sama: specjalizacja lub znalezienie rynkowej niszy, czyli segmentu rynku jeszcze nie opanowanego przez konkurentów. Polskim firmom nie brakuje w tej dziedzinie inicjatywy, chociaż podejmując taką działalność trzeba się wykazywać większą ostrożnością w doborze partnera niż decydując się na inwestowanie.
Strona białoruska, podobnie jak dzieje się to w innych krajach, w tym w Polsce, ceni sobie i zabiega o dużych inwestorów, którzy wraz z własnym przedsiębiorstwem przenieśliby na Białoruś dobrą, znaną na świecie markę. W Polsce nie brakuje takich firm i to niemal w każdej branży. Ambasador Białorusi w Polsce – Paweł Łatuszko – jest zadowolony, że firmy z tak wysokiej półki są zainteresowane inwestycjami na białoruskim rynku. Ambasada prowadzi obecnie 10 takich projektów inwestycyjnych o wartości od 0,5 mln euro do 100 mln euro. Wstępny etap rozmów i negocjacji handlowych nie pozwala jeszcze na ujawnianie konkretów.
Nawet jeśli nie wszyscy ze wspomnianej przez ambasadora dziesiątki potencjalnych inwestorów podjęliby decyzję o wejściu na białoruski rynek i tak istnieje duża szansa, że wartość nowych polskich inwestycji byłaby znacznie większa od już na Białorusi istniejących. Obecna wartość polskich inwestycji sięgnęła zaledwie 61 mln dolarów, a ponieważ działa tam ponad 350 firm z polskim kapitałem, łatwo policzyć, że średnie zaangażowanie finansowe nie jest zbyt dużej wartości.
Biznes prywatny i państwowy oraz firmy polskie dają sobie oczywiście radę, poszukując ciągle możliwości, aby współpraca rozwijała się jak najlepiej. Dowody na dobrą, można by powiedzieć wzorową współpracę łatwiej jednak znaleźć między firmami dużymi niż małymi. Przykładem może być wymieniana przez ambasadora Łatuszko montownia białoruskich ciągników w Polsce i samochodów Lublin pod Mińskiem. Białoruś jest też jednym z największych importerów kineskopów z Polski, montowanych następnie w tamtejszych telewizorach Horyzont i Witiaź.
Firmom dużym, średnim i małym pomaga Polsko-Białoruska Izba Handlowo-Przemysłowa. Jedną z form bardzo wysoko ocenianą przez polskich biznesmenów jest organizowanie przez Izbę indywidualnych misji na zamówienie firm, które biorą pod uwagę wejście na białoruski rynek z inwestycjami lub też poszukują poważnego partnera do robienia wspólnych interesów. Takie misje Izba zorganizowała w tym roku dla firmy Veriplast, znanego w Europie polskiego producenta opakowań jednorazowych czy dla firmy Addis (z kapitałem holenderskim), operującej na rynku usług telekomunikacyjnych. Indywidualną misją jest też zainteresowana znana firma Ferrero Polska.
Mniejsze firmy nie aspirują do uczestniczenia w takich misjach specjalnych. Im potrzebne jest dobre doradztwo prawne, pomoc w znalezieniu wiarygodnego partnera oraz wiedza o sposobach zabezpieczenia firmy przed ryzykiem handlowym. I może jeszcze wsparcie w pierwszym okresie działalności, wskazywanym przez polskich biznesmenów jako najtrudniejszy, bo stawiający przed nimi nowe wymagania biurokratyczne, których już się nie spodziewali.
iwa

Wartość najważniejszych towarów w polsko-białoruskiej wymianie handlowej

Eksport:
  • wieprzowina - 47, 9 mln dolarów
  • płyty wiórowe – 34,5 mln dolarów
  • kineskopy – 19,6 mln dolarów
  • wyroby papiernicze – 16,2 mln dolarów
Import:
  • produkty ropopochodne – 380 mln dolarów
  • gaz skroplony – 114,8 mln dolarów
  • drewno – 22,2 mln dolarów
na podst. danych białoruskiego urzędu statystycznego z 2006 r.