|
Rozmowa z Romanem Milerem, wiceprezesem Zarządu Polskiego Koncernu Mięsnego Duda S.A. |
|
- Niewiele jest polskich firm, które zdecydowały się inwestować na Ukrainie. Spośród tych niewielu, nie wszystkie odnoszą tam same sukcesy. Polski Koncern Mięsny Duda S.A. kupił na Ukrainie kilka przedsiębiorstw. Jak firma przygotowywała się do podjęcia tej decyzji? |
|
- Pomysł na inwestowanie u wschodnich sąsiadów nie pojawił się oczywiście z dnia na dzień, pod wpływem impulsu. Taki kierunek rozwoju naszej firmy jest konsekwentną realizacją strategii, a więc planowania długofalowego, zakładającego ekspansję na rynki wschodnie. Oczywiście wcześniej, zanim podjęliśmy decyzję o przejęciu całości udziałów w ukraińskiej grupie Rosan-Agro, mieliśmy spore doświadczenie w kontaktach handlowych z ukraińskimi partnerami, udało nam się – jak sądzę – nieźle poznać ten rynek, a to ułatwiło nam ocenę tego rynku, wraz z jego wielkimi możliwościami. Naszą dalszą działalność na Ukrainie prowadzimy przez wspomnianą już spółkę zależną Rosan-Agro, odpowiedzialną na miejscu za zbudowanie na tamtejszym rynku silnej grupy branży mięsnej |
|
- Ile kosztowała ta ukraińska firma? |
|
- Za przejęcie 100 procent udziałów w Rosan-Agro zapłaciliśmy 16 mln dolarów. |
|
- Czy wcześniejsze kontakty handlowe, w tym eksport, miały wpływ na przyjętą przez PKM Duda obecną formę zaangażowania się spółki w ukraiński rynek. |
|
- Nie wiązałbym decyzji inwestycyjnych z eksportem. To są dwie różne sprawy. Znalezienie odbiorcy wytworzonego produktu można określić jako codzienny, powszedni cel każdej firmy. Z kolei decyzje o podejmowanych w firmie inwestycjach należą już do obszaru kwestii strategicznych, „z wyższej półki”, wyznaczających kierunki rozwoju przedsiębiorstwa. Ale jeśli już rozmawiamy o eksporcie być może warto przypomnieć banalną prawdę, że eksportuje się tam, gdzie jest to opłacalne i możliwe. Jeśli chodzi o branżę spożywczą, w tym więc i mięsną, eksport na Ukrainę, przy tak dużych obowiązujących tam cłach i innych barierach administracyjnych, jest nieopłacalny. |
|
- W założeniach strategicznych wielu inwestorów zagranicznych, w tym działających również w branży spożywczej inwestorów szwedzkich, holenderskich czy duńskich, budujących od podstaw swoje firmy na Ukrainie lub kupujących już istniejące, chodzi nie tylko o rynek miejscowy, ale także o perspektywę wejścia ze swoim produktem dalej na wschód, na rynek rosyjski. Czy podobne cele stawia sobie także PKM Duda? |
|
- Taki cel znajduje się w strategii naszej firmy, podobnie jak w strategiach wielu innych inwestorów zagranicznych budujących swą działalność na Ukrainie, niezależnie od branży, w której działają. Kierunek wschodni jest bardzo perspektywiczny. Każdy, kto inwestuje swoje pieniądze na Ukrainie – nieważne z jakiego kraju i w jakiej działa branży – widzi przed sobą sąsiadujący z ukraińskim, ogromny rynek rosyjski. Ma on swoje miejsce także wśród naszych celów. Jednak ostatnio, w miarę rozwoju naszych inwestycji, zmienia nam się także punkt widzenia. Dostrzegliśmy, jak ogromny potencjał kryje w sobie Ukraina. Plany przyszłej ekspansji na wschód zatem pozostają, ale przesuwają się na nieco dalszą perspektywę. Na razie koncentrujemy się na rynku ukraińskim - tak interesującym i obszernym, że obecnie z nim łączymy nasze plany rozwoju na wiele lat. Chcemy się znaleźć w czołówce ukraińskiego rynku. |
|
- Stan posiadania PKM Duda na Ukrainie powiększał się niemal co miesiąc o następną inwestycję, a wszystkie dotychczasowe finalizowały się od kwietnia do lipca. Obserwatorzy giełdowi oceniają przedsięwzięcia firmy krótko: Duda buduje imperium na Ukrainie. Co obecnie składa się na stan waszego posiadania na ukraińskim rynku? |
|
- Spółka Rosan-Agro jest naszą wiodąca spółką na Ukrainie, organizującą i koordynującą wszystkie przedsięwzięcia. Mają one doprowadzić do osiągnięcia naszego głównego celu, czyli pełnej niezależności w całym cyklu produkcyjnym – „od pola do stołu”. Zoria, którą kupiliśmy w ubiegłym roku, jest fermą trzody chlewnej, spółka Borys zajmuje się ubojem i rozbiorem mięsa. W cyklu brakowało jeszcze do niedawna własnego zaopatrzenia w paszę. Przed kilkoma tygodniami nasz Rosan-Agro uzyskał zgodę od Państwowej Administracji Rejonowej w Rogatyniu na długoletnią dzierżawę 10 tysięcy ha ziemi rolnej. Będziemy tam uprawiali paszę dla naszych ukraińskich ferm hodowlanych. Nie budujemy więc imperium, lecz tworzymy podstawy dla sprawnego działania całego cyklu produkcyjnego. W branży mięsnej optymalna jest co najmniej częściowa niezależność od dostawców. Na podobnych zasadach działamy w Polsce i przynosi to firmie bardzo dobre efekty. Ostatni nasz nabytek to zakup za blisko 1,6 miliona dolarów całości udziałów w spółce Pietrzyk Rogatyn, zajmującej się produkcją rolną i hodowlą. Tereny należące do tej spółki sąsiadują z ziemią, którą niedawno wydzierżawiliśmy. Nasze plany inwestycyjne na Ukrainie nie kończą się jednak na tych zakupach. Zamierzmy zbudować silną, jedną z wiodących na rynku, grupę mięsną na Ukrainie. Chcemy zatem uzyskać na tamtejszym rynku podobną pozycję, jaką osiągnęliśmy w Polsce. Muszę zaznaczyć, że równolegle z przedsięwzięciami, które mają na celu rozwój firmy na rynkach wschodnich, dbamy o umacnianie naszej pozycji na rynku europejskim. |
|
- Zwróćmy się jeszcze raz w kierunku wschodnim. PKM Duda zawarł duży kontrakt eksportowy z Kazachstanem. Co będzie tam sprzedawać? |
|
- Zawarty kontrakt ma wartość 20 milionów dolarów. Jest to jeszcze jeden przykład konsekwentnej realizacji strategii wchodzenia z naszymi produktami na rynki wschodnie. Na kazachski rynek trafią między innymi półtusze wieprzowe. Kontrakt obejmuje okres od tegorocznego maja do końca 2008 roku. |
|
- PKM Duda powszechnie i z sympatią nazywa się firmą rodzinną. Czy Pan także jest jakoś rodzinnie powiązany z firmą? |
|
- Rodzinnie – nie, ale pracuję tutaj od 15 lat i czuję się związany z firmą nie mniej niż gdyby były to więzi rodzinne. |
|
Rozmawiała: Izabella Wajszczuk |